sobota, 19 marca 2011

Planowanie.

Nie znoszę, gdy w ostatniej chwili jestem zmuszona zmienić całkowicie plan dnia, nawet jeśli jest to tylko mała jego część. Jestem człowiekiem, który lubi mieć wszystko poukładane, zaplanowane co do dnia, godziny i minuty. Ze swoim kalendarzem nie rozstaję się ani na krok. Nie raz jest to męczące dla mnie samej, niestety dla otoczenia także ;) Brak mi zupełnie spontaniczności.!
Budzę się dziś rano, zadowolona i usmiechnięta. Sobota! Będziemy coś robic, działać, wypełniać kolejną część naszego idealnego ( może zbyt wyidealizowanego.. ) planu na przyszłość. Niestety euforia trwała tylko do momentu odsłaniania okien.. Wiosna ma dziś chyba gorszy humor. I znów muszę na nowo weryfikować zamierzenia, co da się zrobić przy takiej, a nie innej pogodzie, o której, czy to jest sprawa ważna, przecież może być coś ważniejszego do zrobienia ;)
Zwariuję kiedyś sama ze sobą!
Jednak na szczęście coś się ruszyło. W poprzednią sobotę, pogoda dopisała i remont w stajni się zaczął. Dziś mimo wszystko mam nadzieję, że uda się skończyć jeden z boksów ( jak to moja mama mówi, remont końskiego pokoju). Na lato zaplanowane jest odświeżenie ścian i zaimpregnowanie drewnianych elementów stajni :). Chciałabym, żeby było wszystko JUŻ gotowe! Cierpliwości też mi brak ;) Na szczęście luby ma bardziej rozsądne i chłodniejsze podejście do niektórych spraw :)
W międzyczasie przepraszam się z garnkami, piekarnikiem i coś tam po cichutku się uczę. Pomidorowa i kokosanki zniknęły w ciągu jednego wieczoru :)
I na koniec, damska część stadka, sceneria zimowa, niezdążyłam dopaść wiosennych klimatów z aparatem:




wtorek, 1 marca 2011

Zimą się cieszę, ale z wiosną w głowie.

Zima mi jeszcze nie zbrzydła, chociaż po głowie chodzą już wiosenne porządki i plan jak zasiać w tym roku grządki. Jak dla mnie to zima może jeszcze zostać, ale te coraz bardziej wiosenne słońce i ptasie świergolenie napędzają mororek do działania, a leżący śnieg trochę blokuje, weź tu człowiekowi dogodź!
Na razie to tylko chodzę po podwórku i planuję, zapisuję co jeszcze i gdzie da lub dałoby się zrobić. A to co się da, to się robi, weekend będzie pracowity!
A tu korzystając z zimy. Zima też ma swoje uroki!




 Nasza najmłodsza pociecha, prawda, że urocza :)?