środa, 6 kwietnia 2011

Dobre rady.

Trzymałam się zimy kuroczowo, bo muszę się przyznać, że wiosny się bardzo obawiałam. Obawiam nadal. Boję się, że nie starczy nam sił, że ze wszystkim nie zdążymy. Jest tyle do zrobienia, nas tylko dwoje. A czasu jeszcze mniej, ja na uczelni, poza domem, On w pracy, jeszcze dalej, na wspólnie działania zostaje nam tylko niedziela (!), ja mam jeszcze sobotę. Staram się jak mogę, ale owsa dla koni nie posieję, przynajmniej jeszcze nie ;) Boję się, że zabaraknie nam sił na nas, chociaż wspólna praca może być jak wspólne gotowanie ;) ?
Może byłoby łatwiej, gdyby nie dobre rady, starszego pokolenia. Jednak dobra rada, nie zawsze oznacza dobrą. Starsi, mądrzejsi, więcej widzieli, przeżyli. Jednak takie podcinanie skrzydeł wcale nie pomaga. Nie oczekuję tu zakasania rękawów tylko dobrego słowa, motywacji otuchy, a byłaby mile widziana.
'Bo przecież będzie jeszcze czas, na starość, teraz zajmijcie się szkołą i pracą'. Szkoły nie mam zamiaru rzucić. On pracy też. Na starość to ja już bym chciała spokojnie patrzeć jak wszystko dobrze prosperuje i może przekazać pałeczkę młodszemu zapaleńcowi :)? Póki mamy siły, będziemy robić po swojemy, chociażby i nocami i niedzielami!
Pierwszy etap zakończony :)
Było tak:


A jest tak, wykonanie zupełnie amatorskie, ale biorac pod uwagę, że robiły to dwie pary rączek w tym jedna moja, to jestem bardzo zadowolona, jeszcze tylko trzy do poprawki :

I nasza aktywnie dopongująca widownia. Nasz motorek napędowy :) :

Pozdrawiam!